„Dziewczyna z wrzosowisk” Lucindy Riley - literacka podróż w poszukiwaniu zalet, czyli misja niewykonalna

Dodane przez gck -

Kategoria

27 lutego w czytelni Biblioteki Publicznej w Czersku odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Tym razem wyjątkowo surowemu osądowi poddana została powieść „Dziewczyna z wrzosowisk” autorstwa Lucindy Riley. I cóż… dawno żadna książka nie zjednoczyła uczestników spotkania tak bardzo w jednomyślności. Zjednoczyła… w rozczarowaniu. 

Lucinda Riley (1965–2021) była irlandzką pisarką, znaną przede wszystkim z bestsellerowych powieści obyczajowych i historycznych. Międzynarodową sławę przyniósł jej cykl „Siedem Sióstr”, który zdobył rzesze czytelników na całym świecie. Autorka zaczynała karierę jako aktorka i modelka, zanim całkowicie poświęciła się pisaniu. Zdaniem czytelników bez wątpienia miała talent do tworzenia sag rodzinnych o szerokim tle historycznym – tym większe było zdziwienie klubowiczów, że omawiana powieść nie porwała nikogo z obecnych na piątkowym spotkaniu.

„Dziewczyna z wrzosowisk” Lucindy Riley to saga łącząca dramatyczne losy polskiego rodzeństwa, Róży i Davida, ocalałych z obozu w Treblince, z historią Leah Thompson, modelki z lat 70. w Anglii. Powieść ukazuje, jak wojenna trauma i rodzinne tajemnice wpływają na kolejne pokolenia.

Spotkanie rozpoczęło się tradycyjnie od pytania: „No i jak wrażenia?”. Po chwili zapadła cisza, która mówiła więcej niż najdłuższa recenzja literacka. Pierwsza odważyła się pani Ela, stwierdzając dyplomatycznie, że „czytało się szybko”. Niestety, szybkość czytania i przepiękna okładka okazały się jedynymi walorami, które dostrzegli klubowicze. Padło stwierdzenie, że jest to bajka dla dorosłych, która wzrusza i zaskakuje, ale to jednak bajka. Największym wyzwaniem wieczoru było znalezienie choćby jednego elementu, który można by pochwalić bez zastrzeżeń. Próbowaliśmy – z marnym skutkiem. Fabuła naszpikowana została traumatycznymi wydarzeniami w zastraszającej ilości. Czego tu nie było? Samobójstwo, morderstwo, molestowanie, znęcanie, gwałty, syndrom Sztokholmski, getto, Treblinka, uzależnienia, rozstania, powroty, tajemnice rodzinne. Starczyłoby tego na kilka książek, a tutaj zostało to „upchnięte” w jednej i nic nie było na tyle opisane, żeby przedstawić jakąś głębie. Może na tak niską ocenę książki miało wpływ to, że „Dziewczyna z wrzosowisk” to jedna z pierwszych powieści autorki, kiedy to dopiero szlifowała swój warsztat pisarski.  Podsumowując spotkanie, klubowicze stwierdzili, że nawet najlepszym pisarzom zdarzają się książki, które nie trafiają w gust czytelników – a klubowy gust bywa wymagający. Na szczęście dobra atmosfera, poczucie humoru i wspólnie spędzony czas (a właściwie narzekanie) okazały się znacznie ciekawsze niż sama lektura. Jednym słowem, nawet literacka klęska może stać się źródłem całkiem udanej i żywej dyskusji.

Strony w dziale: